Piotr Majewski

Piotr Majewski

Blog Piotra Majewskiego

Jak zbudować e-biznes od zera do 100 tysięcy zł zysku rocznie... w Internecie
książka #OdZeraDo100K


Poniżej prezentuję fragmenty mojej nowej książki - 2 wydania bestsellera CzasNaE-Biznes.

Kolejne fragmenty będę dodawał na tym blogu - zapisz się na listę, aby ich nie przegapić. Listę wszystkich znajdziesz w spisie treści poniżej.
Książkę planuję wydać 17 września 2017 roku podczas konferencji CzasNaE-Biznes w Warszawie z okazji 17lat CNEBa.
To NIE jest skończony tekst, nie jest pewne, że kolejność akapitów w książce będzie taka sama, nie przeszedł korekty, chociaż staram się unikać błędów. Pod tekstem możesz zostawić swój komentarz, wytknąć mi literówki Puszczenie oczka lub wskazać obszary, które powinienem poruszyć.
Zacznijmy od tego, że język polski bardzo utrudnia naturalne pisanie w formie bezpłciowej. Dlatego będę pisał w rodzaju męskim, ale chcę podkreślić, że wszystko jest tak samo aktualne dla kobiet.

SPIS TREŚCI (ostatnie zmiany pogrubione):

  1. WSTĘP:
    1. Cel tej książki
    2. “Czy to kolejny system zarabiania pieniędzy, motywacyjne brednie albo inna ściema?”
    3. Dlaczego akurat 100 tysięcy?
    4. ... ale ja mieszkam w Warszawie
    5. A może 100 tysięcy, ale MIESIĘCZNIE?
    6. Żeby zbudować bogate życie...
  2. ROZDZIAŁ 1: Kiedy robić BIZNES, a kiedy STARTUP?:
    1. Zdefiniujmy startup i biznes
    2. Historia o dziurce… Puszczenie oczka
    3. Jak usuwa się twórców ze startupu?
    4. Uważam, że każdy przedsiębiorca powinien spróbować swoich sił w startupie, ale...
    5. Inwestor nie jest z gruntu zły
    6. Komfort.
    7. Dlaczego inwestorzy i media kochają małolatów robiących startupy?
    8. Daj sobą orać w korporacji
    9. 25+, ze zobowiązaniami

Cel tej książki

Celem tej książki jest pomóc Ci zbudować nowy lub kolejny biznes, który da Ci przynajmniej 100 tysięcy zysku rocznie.

Jakie są moje kompetencje, aby Ci pomóc? Prowadzę biznes bez przerwy i bez zewnętrznej inwestycji od października 2002 roku. Utrzymuję w ten sposób siebie, swoją rodzinę i moje inwestycje.

Biznes ten pozwolił mi też robić różne finansowo ryzykowne (oraz głupie) rzeczy - nie ukrywam, że nierzadko bolało. Ale zawsze ten sam biznes, który pozwolił mi zaryzykować wyciągał mnie z opresji.

Mam też wielu stałych Klientów, którzy korzystają z mojej pomocy regularnie od blisko dekady, a biznesy prowadzą jeszcze dłużej. Mimo iż ich doświadczenie biznesowe nierzadko jest większe niż moje, nadal szukają pomocy w marketingu u mnie. Takie są moje kompetencje.

100 tysięcy złotych... już wiem o czym myślisz...

“Czy to kolejny system zarabiania pieniędzy, motywacyjne brednie albo inna ściema?”

Spokojnie. Ostatnią rzeczą jaką ode mnie usłyszysz, to: “Musisz tylko chcieć, każdy może osiągnąć sukces, sukces jest tuż za rogiem, wystarczy po niego sięgnąć, możesz osiągnąć sukces szybko”.

W 2000 roku, gdy miałem 17 lat, napisałem swoje pierwsze 2 artykuły o biznesie. W pierwszym napisałem:

Internet jest takim samym rynkiem jak każdy inny, a co za tym idzie, trzeba dużo albo nawet więcej pracować na SUKCES.

A w drugim:

Właściwie powinienem napisać tylko: PIENIĄDZE SĄ W INTELIGENTNEJ PRACY I NIC WIĘCEJ NIE TRZEBA DODAWAĆ!!!

Potem co jakiś czas wracałem do tematu oszustwa zwanego "szybki sukces". Niewiele jest nadal aktywnych osób w polskim e-biznesie, które nieprzerwanie od ponad 15 lat piętnują wszelkie idee szybkiego i łatwego sukcesu.

Ciekawe jest przy tym to, że kilku (mających problem z czytaniem ze zrozumieniem) blogerów chciało mnie kilka lat temu uczynić gwiazdą “łatwego zarabiania pieniędzy”. Wrócę do tego, gdy będziemy mówili o budowaniu marki i unikaniu kosztownych błędów. Bo chociaż nie mieli racji, sam na siebie to ściągnąłem i pomogę Ci tego uniknąć.

Na początku będziemy dużo mówić o pieniądzach. Pamiętaj jednak, że moim zdaniem:

Łatwy sukces można osiągnąć tylko poprzez oszustwo. W każdym innym przypadku potrzeba będzie sporo pracy, czasu, rozsądną ilość pieniędzy, kontroli nad wydatkami i jeszcze czynnika X.

Do szczegółów jeszcze wrócę. Wróćmy do Ciebie. Do Twoich 100 tysięcy złotych, 8333 zł miesięcznie. Aby znaleźć w sobie siłę i wytrwałość, aby dojść do celu, musisz wiedzieć po co to robisz. To jest jedno z tych zagadnień rozwoju osobistego, którego nie wolno ignorować.

Co zrobiłbyś mając do dyspozycji takie pieniądze? Kupiłbyś mieszkanie? Spłacił obecne? A może nawet dom? Lepszy samochód? Wakacje co roku?

Szybki przykład:

  • 1000 zł miesięcznie odkładane na wakacje i masz co roku do wydania 12 tys. - to pozwoli spokojnie wyjechać na 2-3 tygodnie za granicę 3 osobowej rodzinie.
  • 1500 zł miesięcznie i masz ratę na dobry samochód - może nie jakiś luksusowy, ale dobry. A jeśli używany, to i luksus się znajdzie.
  • 2000 zł miesięcznie i masz 3-4 pokojowe mieszkanie - ok, poza centrum największych miast.
  • Zostaje niecałe 4 tysiące na pozostałe koszty życia dla 3 osobowej rodziny. Starczy i nie będziesz musiał odwiedzać wyłącznie Biedronki (ale przecież możesz, mają dobre wina).

Fajnie? Myślę, że dla wielu osób tak.

Dlaczego akurat 100 tysięcy?

Takie pieniądze rozwiązałyby wszelkie kłopoty większości Polaków. Pomyśl o ile Twoje życie byłoby łatwiejsze (i zabawniejsze), gdybyś każdego miesiąca miał do rozdysponowania ponad 8300 złotych. Prawdopodobnie czujesz, że 100 tysięcy rozwiązałoby Twoje problemy. Ale przeczucie warto poprzeć twardymi danymi... nawet jeśli nie przepadasz za matematyką i statystyką. Wytrzymaj chwilę, aby poczujesz mocniejszy wiatr w żagle.

Spójrzmy w oficjalne dane Głównego Urzędu Statystycznego za 2015 rok.

W przeciętnym gospodarstwie domowym było do dyspozycji 1386 zł dochodu na osobę. Dla uproszczenia zamiast “gospodarstwo domowe” będę używał określenia rodzina - brzmi to bardziej ludzko. To nie jest dokładnie to samo, bo w jednym gospodarstwie domowym mogą mieszkać np. 2 rodziny. Ale załóżmy, że jest to tożsame.

Typowa rodzina w Polsce to 2+1 (a konkretnie 2,8 osoby na gospodarstwo domowe).

100 tysięcy rocznie, to 8333 zł miesięcznie. To pozwoliłoby zaspokoić potrzeby przeciętnej, 6-osobowej rodziny! Ale my nie chcemy być przeciętni!

8333 zł miesięcznie daje 3-osobowej rodzinie życie 2 razy bardziej komfortowe niż w typowym Polskim domu. Powiem więcej. 80% rodzin miało do dyspozycji w 2015 roku mniej niż 1592 zł na osobę. Więc 8333 zł miesięcznie na 3 a nawet 4-osobową rodzinę plasuje Was w 20% najlepiej zarabiających rodzin w Polsce.

I cały czas mówimy o sytuacji, gdy tylko Ty zarabiasz te 100 tysięcy. Jeśli więc wyznajesz tradycyjny model rodziny, przy takich dochodach możesz sam zapewnić rodzinie bardzo wygodne życie.

Jeśli 2 małżonków zarabia, dodaj do tej kwoty nawet przeciętne dochody współmałżonka i zbliżasz się do 5% najlepiej zarabiających rodzin.

Gdybyś podwoił nasz cel i zarobił 200 tysięcy w rok, zaliczyłbyś się do ok. 2% najlepiej zarabiających Polaków - według badania Sedlak&Sedlak z wynagrodzenia.pl.

Nie ma żadnych wątpliwości, że dla zdecydowanej większości rodzin (nie mówiąc o singlach), 100 tysięcy złotych dochodu rocznego wystarczy na bardzo wygodne życie. Przypominam - nawet 4 osobową rodzinę plasuje to w 20% najbardziej zasobnych. Dla wielu będzie to poziom, na którym postanowią się zatrzymać i poświęcić więcej czasu na rodzinę i wypoczynek. Prowadzenie małego biznesu - zwłaszcza life-style’owego na takim poziomie daje niesamowitą frajdę. Jeszcze dokładnie wytłumaczę różnicę.

Dla niektórych będzie to fundament do startu po więcej.

... ale ja mieszkam w Warszawie

Jeśli mieszkasz w Warszawie być może uważasz, że 100 tysięcy to za mało. Faktycznie 8333 zł to przeciętny dochód na 3 osobową rodzinę w Warszawie. A my NIE chcemy być przeciętni. Jeśli nie boisz się spotykać z ludźmi, to śmiało skoryguj tą kwotę 2 razy. Więcej wydajesz, ale masz dostęp do osób, które ułatwiają zarobienie więcej. To ogromny rynek bogatych osób. W sumie wychodzi na to samo.

Jeśli mieszkasz w Warszawie i siedzisz w domu, to... lepiej przeprowadź się do warmińsko-mazurskiego. Na serio. W błędzie jest ten, kto sądzi, że bycie w Warszawie rozwiązuje wszystkie problemy. Mamy wolny rynek, więc zawsze będzie tak, że gdzie jest okazja zarobienia więcej, tam pojawi się okazja wydania więcej.

Jeśli spojrzymy na statystykę, to mieszkanie w Warszawie statystycznie nie daje jakiejś wielkiej przewagi w komforcie. Z danych GUS wynika, że faktycznie - Warszawiacy zarabiali 183% tego, co reszta kraju... ale wydawali 178% Puszczenie oczka Zostaje Wam 5% średniej krajowej ;-(

A w takim warmińsko-mazurskim zarabiali tylko 92% średniej krajowej... ale wydawali 83% - zostaje im 9% średniej krajowej - znacznie więcej niż typowemu Polakowi i więcej nawet niż Warszawiakowi Puszczenie oczka

Oczywiście jeśli będziesz potrzebował podnieść swój biznes na poziom wielomilionowy, obecność w Warszawie bardzo Ci pomoże. Posiadanie tam działu sprzedaży i obsługi kluczowych Klientów będzie nawet koniecznością. Zanim to się jednak stanie - Twoje miejsce zamieszkania nie ma takiego znaczenia. Właściwie, mieszkanie w Warszawie może znacznie utrudnić Ci dojście do komfortu… jeśli nie będziesz wychodzić do ludzi.

W każdym typowym mieście w Polsce możesz siedzieć całymi dniami przy komputerze i budować swój e-biznes bez fizycznego kontaktu z Klientami i partnerami. W Warszawie ta strategia jest zwyczajnie głupia. W Warszawie zarobisz znacznie więcej, gdy wyjdziesz do ludzi. Szczerze? Nie przeprowadziłem się jeszcze do Warszawy, mimo im mam wśród Was 25% Klientów, bo lubię pracować w samotności, przy komputerze. Istnieje szansa, że nie wykorzystałbym drzemiącego w tym mieście potencjału i tylko zirytował Agnieszkę niepotrzebną przeprowadzką Puszczenie oczka

Umówmy się więc, że mieszkańcy Warszawy myślą o 200 tysiącach, gdy mówię o 100 tysiącach rocznie. No chyba, że chcą tylko płacić więcej za życie, a nie zamierzają wykorzystać tego, co daje Warszawa.

A może 100 tysięcy, ale MIESIĘCZNIE?

Pracuję z Klientami, którzy 100 tysięcy zarabiają w miesiąc... ale bez przesady. Nie spadło im to z nieba, nie zrobili tego w miesiąc, ani nawet w rok - zwykle do takiego poziomu dochodzi się latami. Takie kwoty wymagają bardziej rozbudowanych strategii.

Pocieszę Cię jednak. Strategie, które pokażę Ci w tej książce są elementem większej strategii, która pozwala zarabiać więcej. Gdy więc zdecydujesz się zawalczyć o więcej, będziesz mieć fundament. Nie będzie trzeba budować od nowa.

Na większe pieniądze przyjdzie czas - jeśli zaakceptujesz znacznie większe ryzyko, znacznie większą odpowiedzialność i znacznie większe zaangażowanie. Tylko, że nie musisz.

Zanim rzucisz się na budowanie dużego e-biznesu - zrozum to:

Żeby zbudować bogate życie...

... najpierw zadbaj o komfort nieprzejmowania się bieżącymi sprawami.

Jeśli spróbujesz inaczej, będziesz “jechać na krawędzi”. Może Ci się uda, ale możesz też upaść tak poważnie, że jedynym ratunkiem będzie dla Ciebie formalne bankructwo albo ucieczka przed długami za granicę. W obu przypadkach tracisz cały, albo większość majątku. Lepiej tak nie ryzykować.

Ta książka nie jest o budowaniu bogactwa. Jest o budowaniu komfortu finansowego. Ten komfort możesz wykorzystać do zbudowania bogactwa, ale nie musisz. Możesz pozostać do końca życia na poziomie 20% rodzin o największym komforcie i żyć szczęśliwie - nierzadko bardziej niż Ci walczący o więcej.

Prawda jest taka, że wiele wielkich pomysłów na biznes skończyło się klapą z najbardziej banalnego powodu. Ich twórcom skończyły się pieniądze i musieli całkowicie porzucić marzenia na rzecz zarabiania pieniędzy. Musieli zniszczyć wszystko to, co zbudowali, bo nie zadbali o dopływ pieniędzy dla biznesu albo po prostu dla siebie.

Budowałem kiedyś startup z baaaardzo zdolnym programistą i jeszcze innym równie zdolnym kolegą. Startup nam nie wyszedł, bo ten programista po pierwsze był zbyt dużym perfekcjonistą - nie doszliśmy więc nawet do etapu, który dało się pokazać Klientom, gdzie mógłbym wykorzystać swoje kompetencje. A po drugie (i ważniejsze) w pewnym momencie przestał kodować i zaczął robić fuchy. Po prostu skończyły mu się pieniądze na życie.

Ja wróciłem (bez uszczerbku) do swojego biznesu. Mój znajomy stworzył inny startup i dostał finansowanie od jednej z największych grup biznesowych w Polsce. Tym razem jednak zadbał o to, aby dostać też pieniądze na życie od inwestora. Do dzisiaj robi ten startup, a ja do dzisiaj żyję z mojego biznesu.

Zanim zaczniesz wieszać na nas psy, że wykorzystaliśmy biednego programistę - to on upierał się, aby wszystko samemu napisać, nawet webmail chciał pisać, co przedłużyło okres tworzenia minimalnie użytecznego produktu (MVP - Minimal Viable Product), którego dało się pokazać Klientom.

Gdybym nie zadbał wiele lat temu o finansowy komfort, nie miałbym szans bez ryzyka robić tamtego startupu, czy stworzyć impleBOT.pl i Ekademia.pl - zbankrutowałbym zanim zaczęły zarabiać, albo sprzedałbym je za ułamek dzisiejszej wartości. Dzisiaj są to zarabiające projekty z potencjałem na startup - przy odpowiednim dofinansowaniu. Ale nie muszę ich zamieniać na startup, mogę pozostać na etapie biznesów.

Czytaj dalej: RÓB BIZNES, A NIE STARTUP

Przeniosłem kolejny rozdział do osobnego wpisu.
To NIE jest skończony tekst, nie jest pewne, że kolejność akapitów w książce będzie taka sama, nie przeszedł korekty, chociaż staram się unikać błędów. Pod tekstem możesz zostawić swój komentarz, wytknąć mi literówki Puszczenie oczka lub wskazać obszary, które powinienem poruszyć.