Piotr Majewski

Piotr Majewski

Blog Piotra Majewskiego

RAPORT NIE DLA IDIOTÓW: Największe Problemy z Zarabianiu na Wiedzy... i odpowiedzi na nie

Wszędzie odnosze się do Was w rodzaju męskim, ponieważ za dużo było tych komentarzy, abym dał radę pilnować Waszej płci. Przepraszam was drogie kobiety Puszczenie oczka.

Przeraża mnie fakt, że musiałbym zrezygnować z etatu który jednak daje tylko pozorne bezpieczeństwo.

? Gdyby Twój biznes od kilku miesięcy zarabiał regularnie więcej lub tyle samo co zarabiasz na etacie. Gdyby nie zapowiadało się, że zaraz ten biznes się skończy, to przerażająca byłoby pozostanie na etacie.

Doboru tematu- problem niszy.

Podczas audycji Skazany Na Sukces wymieniłem nisze, w których dobrze się zarabia:

  1. biznes
  2. zarabianie
  3. inwestowanie
  4. dzieci
  5. związki i podrywanie
  6. rozwój osobisty
  7. odchudzanie

Po wykładzie, który prowadziłem na ten temat na Uniwerystecie Gdańskim, wykładowca, który mnie zaprosił dodał jeszcze:

8. sex

kwesite techniczne

Większość problemów technologicznych załatwiają narzędzia darmowe lub niedrogie (i tak wychodzi taniej, niż uczenie się tego samemu).

Można też skorzystać z pomocy specjalistów, którzy nie są tak drodzy w porównaniu do ceny własnego czasu.

Przeraża: pokazanie swojej twarzy, siebie.

Z 5 form wiedzy, jakie zaprezentowałem w moim wykładzie, tylko ostatnia - video - wymaga pokazywania swojej twarzy.

A przy tym każda z pozostałych 4 form daje szanse zarabiania takich samych pieniędzy, jak video.

Video jest najtrudniejsze w produkcji, ale ma najwyższą postrzeganą wartość. To NIE oznacza, że na pozostałych formach zarabia się mniej. Zarabia się na nich inaczej.

Dla mnie zarabianie na video jest łatwiejsze, bo zainwestowałem mnóstwo pieniędzy i czasu w nauczenie się tego. Dla każdego innego jest to droga najtrudniejsza.

Co mnie przeraża: czy to się ludziom spodoba.

To należy ustalić zanim zaczniemy produkt robić. W tym celu publikujemy blog i newsletter, w którym pokazujemy fragmenty wiedzy w formie, w jakiej planujemy stworzyć produkt i pytamy ludzi o opinię

Brak doświadczenia w tego rodzaju biznesie , brak tez wiedzy jak to zrobić chodzi o szczegóły techniczne i motoryczne.

Wiedzę łatwo zdobyć - albo poświęcając mnóstwo czasu na wyłuskiwaniu dobrej wiedzy z darmowych materiałów rozsianych po wszystkich zakątkach sieci, albo płacąc za dobry kurs by otrzymać od razu to, co działa.

Nie zmienia to faktu, że wiedza jest łatwo dostępna.

Doświadczenie zdobywa się działając. Nie ma w tym żadnej magii.

Mam trudności z uporządkowaniem bardzo wielu pomysłów, które pojawiają się w mojej głowie.

Do tego służą Mapy Myśli. Załatwiają problem od ręki tworząc od razu strukturę produktu.

Własnej niewiedzy.

Więdzę trzeba po prostu uzupełnić doświadczeniem i wiedzą cudzą.

Nie należę do ludzi, którzy na widok mikrofonu, czy kamery mdleją, a więc raczej miewam, czasami, pewne obawy co do jakości tego co robię.

Ja na kursie, za którego jakość mi jest autentycznie wstyd zarobiłem ponad 300 tysięcy złotych... bo treść jest rewelacyjna.

Zrob cokolwiek, zawsze można poprawić coś, co zrobiłeś.

JAK się za to zabrać, od czego zacząć?

Zacznij od wyboru jednego z tematów, które wymieniłem wcześniej. Następnie wyszukaj miejsca, gdzie rozmawiają ludzie zainteresowani tym tematem.

Zacznij się wypowiadać w tych miejsach umieszczając pod swoją wypowiedzią link do squeeze page, na którym będziesz budował listę adresową.

Jeśli chodzi o szczegóły, to zdradzam je chętnie swoim Klientom na kursach. Możesz też poszukać w darmowych materiałach rozsianych w sieci.

Wydatki związane ze sprzętem żeby nagrać coś na prawde fajnego. Te wydatki niestety nie są na moją kieszeń.

Jeśli masz ograniczony budżet, nie rzucaj się na video.

Video nie jest łatwe i tanie, ja po 3 latach prób i błędów wiem, jak je robić, a nadal to nie jest Hollywood.

Zacznij od prezentacji multimedialnych. Te można zrobić na darmowym oprogramowaniu i w wielu przypadkach będą działały podobnie do video.

Tylko jak to się ma wszystko do posiadania rodziny i szczęścia osobistego? Ja mam 2-kę dzieci (2,5 i 0,3 roku) i twierdzę, że więcej pracować się nie da bez naruszenia rodziny...

Ja mam prawie 5letniego syna i mam z nim genialny kontakt, może nie spędzam z nim wielu godzin dziennie, ale on wie, ile dla mnie znaczy.

Pracuj wtedy, gdy dzieci śpią w wszyscy pozostali oglądają TV.

A co do szczęście osobistego.

Ja nie przegapiłem żadnego występu mojego syna w przedszkolu. Występowałem w każdym przedstawieniu w jego przedszkolu (to już ze 4) i zaliczyłem większość prób. Przesiedziałem z Kubą w domu ze 3 tygodnie, gdy chorował w tę zimę. Mogę w każdej chwili rzucić swoją pracę i pojechać z żoną na zakupy lub inaczej spędzić z nią czas.

Pracuję dużo, ale sam decyduję, kiedy.

Ilu pracowników ma taką swobodę?

Cóż chyba moja dykcja i ...no wygląd oczywiście...(mam nadzieję że tylko mnie ;))

Posłuchaj, jaką ja mam dykcję. Tragiczną. Nawet moja żona twierdzi, że mówię niewyraźnie. Gdybym miał lepszą, zarabiałbym więcej, ale nawet z taką da radę.

A wygląd? Jeśli jest zadbany, nie stanowi problemu. Ilu jest brzydkich, ale sławnych aktorów? Mnóstwo.

Przeraża mnie brak motywacji do działania i pomysłu.

To weź sobie kartkę papieru. I napisz na niej następującą treść:

"Ja IMIĘ NAZWISKO jestem świadomy tego, że całe moje przyszłe życie z wszystkimi jego problemami finansowymi i tymi jeszcze ważniejszymi zawdzięczam sobie i tej minucie, w której podjąłem świadomą decyzję o tym, że NIE będę się w życiu rozwijał i pozostanę warzywem chodowanym przez ludzi (w tym moich szefów), którzy takiej decyzji nie podjęli."

Pod tekstem podpisz się podając dokładną datę, godzinę i minutę.

Jeśli podpiszesz, jest Ci wybaczone i wypisz się natychmiast z moich list adresowych.

Jeśli się zawahasz, GRATULACJĘ! Powieś to na ścianie i każdego dnia rano zadaj sobie pytanie, czy dzisiaj podpiszesz czy jednak weźmiesz sie do roboty.

Nie będę nikogo klepał po ramieniu za własnoręczne marnowanie własnego życia, ale pomogą każdemu, kto chce się zmienić na lepsze.

Ilość pracy jaką trzeba włożyć by uruchomić tą maszynę do produkowania i sprzedawania wiedzy... szybkie biznesy nie istnieją nawet internetowe;)

Zgadza się. Nie da się szybko zbudować biznesu. Szybko można stworzyć prosty produkt i raz go sprzedać, ale to nie jest biznes.

A ile czasu poświęciłeś na to, aby zarabiać tyle, ile zarabiasz obecnie? Dolicz studia i wszystkie lata spędzone na niższych stanowiskach.

Biznes się sam nie zbuduje, ale jak już go zbudujesz dobrze, to będzie trwał latami rosnąc z roku na rok w tempie nieosiągalnym dla pracowników.

Sprzedaje wina, prowadzę degustacje i szkolenia winiarskie. To mnie kręci. Ale jest pewna trudność w sprzedaży wersji elektronicznej. Nie ma możliwości prowadzenia takich szkoleń bez degustacji, a muszą być degustowane właściwe wina (ja mogę je też dostarczać) z ewentualnymi, właściwymi potrawami. Przeraża mnie ta komplikacja i myśl, że takie szkolenia nie będą się sprzedawały...

Nie wszystko trzeba robić w Internecie. Szkolenia mogą być na żywo, a w sieci podziel się swoją pasją, uwagami i własnymi recencjami. Nauczy ludzi, na co zwracać uwagę, aby na szkoleniu było im łatwiej, aby nie jechali w ciemno przerażeni, że się skompromitują.

Od ponad dwóch lat regularnie czytuję Twoje artykuły i coraz bardziej sobie uświadamiam, ile jeszcze muszę się nauczyć.

Od samego czytania nikt jeszcze nie zbudował biznesu. Wejdź dzisiaj na www.wordpress.com i załóż sobie bloga. Nie ważne na jaki temat. Załóż i wybierz inni niż domyślny wygląd.

Gratuluję. Właśnie zrobiłeś pierwszy krok. Nawet jeśli się pomylisz i wybierzesz zły temat, możesz powtórzyć tę operację ponownie. Możesz ją powtórzyć tysiąc razy i NIKT NIE WSADZI CIĘ ZA TO DO WIĘZIENIA. Próbowanie nic albo niewiele kosztuje i zwykle nie niesie za sobą żadnych powaznych kosztów.

Przeraża mnie sam proces rozpoczynania tego biznesu Uśmiech Obawy, że zrobię produkt, ale nie będę miał chętnych do kupienia.

No bo tak NIE robi się produktu. Najpierw zbierasz chętnych do kupienia produktu, najpierw go promujesz i sprzedajesz, a jak jesteś już pewny, że są Klienci czekający na Twój produkt, wtedy go produkujesz tak, jak Klienci tego chcą.

Przeraża mozliwość skompromitowania się, jesli okaże się, że nie dorastam do pięt któremuś ze swoich odbiorców.

Zawsze znajdzie się ktoś, kto "wie lepiej" i Cię skrytykuje. Jeśli jednak przyłożysz się do stworzenia produku, nie ma szans, aby taki ktoś totalnie Cię ośmieszył.

Ja mam prostą zasadę. Jeśli dostaję krytykę, która nie jest konstruktywna, to ją od razu usuwam z komentarzy, z maili itd, a delikwenta usuwam z mojej listy adresowej.

NIE MAM CZASU gadać z idiotami, zbyt wiele fajnych ludzi liczy na moją pomoc. Ty też nie masz czasu.

To jest biznes, w którym mamy zarabiać pieniądze pomagając ludziom, którzy tej pomocy chcą. Wszyscy inni niech wyżywają się na kimś innym.

Trzeba być wtedy prawdziwym "The Best" by się skutecznie przebić.

Trzeba być "The Best" aby działać na świeczniku i zbierać pochwały, ale obok każdego takiego "The Best" jest mnóstwo osób mniej znanych, którzy nierzadko zarabiają więcej, bo nie skupiają się na sławie, ale na sprzedaży.

Kiedyś oglądając bodajże na VH1 program o Samuelu L. Jacksonie spadłem z krzesła, gdy usłyszałem, że jest on najbogatszym aktorem z majątkiem wartym bodajże 3 miliardy dolarów, gdy taki Tom Cruise miał wtedy najwyżej kilkaset milionów. Sekret Samuela? Gra wiele drugoplanowych ról, które wymagają od niego kilka dni pracy, a kasa na 1 dzień pracy jest często lepsza niż ta, którą dostaje aktor drugoplanowy, który na planie 1 filmu spędza miesiące.

Sława nie zawsze oznacza, że ktoś zarabia najwięcej. Niektórzy po prostu lubią być sławni. Puszczenie oczka

Przeraża mnie to że będę musiał występować publicznie co nie leży w mojej strefie komfortu.

Ja uwielbiam występować publicznie. Kiedyś się tego panicznie bałem, aż 2 razy nie spróbowałem. Nie jest to jednak konieczne do zarabiania, podobnie jak wspomiana wcześniej sława.

Przeraża wychodzenie ze strefy komfortu i odczucie, że nie jestem dość dobry, żeby coś takiego robić...

T. Harv Eker powiedział coś fenomentalnego: "Człowiek rozwija się tylko wtedy, kiedy działa POZA swoją strefą komfortu. Gdy tylko poczujesz się komfortowo, oznacza to, że przestałeś się rozwijać" (cytat i tłumaczenie z pamięci).

Przeraża mnie to co słyszę na około. "Jesteś niepoważny" "Co Ty zrobiłeś" "Dlaczego" "Miałeś prestiżową pracę". Wiem już że prestiżem się nie najem.

Wiesz kto to mówi? Ludzi, którzy są przerażeni swoim życiem i brakiem wielkich perspektyw. Ludzie, którzy postanowili zostać do końca życia warzywem chodowanym przez własnych prezesów. Ktoś, kto mówi Ci takie rzeczy PRZED albo W MOMENCIE podejmowania przez Ciebie decyzji o zmianie w życiu NIE są Twoimi przyjaciółmi.

A jeśli jest to rodzina? Być może za mało im to wytłumaczyłeś. Być może za dużo gadasz a za mało robisz. Być może musisz na jakiś czas ograniczyć z nimi kontakty lub rozmowy w tym temacie, póki nie osiągniesz sukcesu.

A co do prestiżu. Pomaganie innym za pieniądze daje inny prestiż. Prestiż tego, że ludzie z całego kraju a czasami i świata piszą do Ciebie, że zmieniłeś ich życie na lepsze. Ludzie, którym zależy na tym, co robisz, którzy piszą komentarze na Twoim blogu (DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM. KOCHAM WAS Puszczenie oczka. Ludzie, którym AUTENTYCZNIE zależy na Tobie i na tym, co robisz. O ilu kolegach z pracy możesz to powiedzieć?

Przerażające jest precyzyjne stargetowanie potrzeb i zaprojektowanie zgodnie z nimi szkolenia, które na te potrzeby odpowiada, tak by faktycznie większość uczestników wyniosła ze szkolenia potrzebną im wiedzę.

A co w tym jest trudnego? Zobacz co ja zrobiłem. Nagrałem video, co sprawiło mi mnóstwo frajdy i po prostu poprosiłem Was, abyście napisali mi, co Was przeraża - czyli CZEGO NA PRAWDĘ POTRZEBUJECIE. Jaką mam teraz trudnośc w stworzeniu kursu, który Wam pomoże? Żadną.

Odrobinę chłodu niesie również sposób dotarcia to klientów w gąszczu cyberprzestrzeni, przynajmniej dla osoby, która nie ma o tym rynku zielonego pojęcia.

Akurat to jest proste i niedrogie, ale czasochłonne. Jak napisałem, nie ma szybkich rozwiązań, jeśli nie mamy dużo gotówki do zainwestowania. No ale co z tego. Skoro 99% ludzi potrafi uczyć się 4 lata na studiach, aby potem dostać na rękę 2 tys. złotych, to dlaczego Ty nie mógłbyś poświęcić kilku miesięcy solidnej pracy, aby zarabiać na początku tyle samo a potem coraz więcej. Bo w dobrze prowadzonym biznesie wzrostu "pensji" o 30% każdego roku to coś normalnego.

Przeraża: bezpośredni kontakt z klientem i obawa, że nie będę czegoś wiedział, o co mnie spyta

E tam. Jak ja czegoś nie wiem, to mówię Klientowi, że nie wiem i tyle. Na większość pytań Klient sam sobie odpowie, jeśli odpowiednio zadamy pytania.

Co przeraża? Rezygnacja z etatu, brak produktu! ;)

Nikt nie każe Ci rezygnować od razu z etatu. Po prostu przestać oglądać TV i poświęć ten czas na budowanie biznesu. Gwarantuję, że ilość czasu poświęcana przez typowego etatowca na oglądanie TV wystarczy, aby zbudować obok dochodowy biznes.

A jeśli nie chcesz rezygnować z "rozrywki", to przykro mi, przyjmij moje kondolencje dla Twojej szansy na "rozrywkę bogatych".

Od lat walczę z nadwagą. Wiadomo że to chwytliwy temat. Jak mam wymyślić dietę skuteczną??? Coś takiego po prostu nie istnieje. Rozwiązanie problemu musi byc skuteczne!

To zacznij na sobie testować po kolei diety zagraniczne. Gdy trafisz na taką, która działa, opisz swoje doświadczenia, podając dokładnie co kiedy jadłaś i wszystkie dane.

Jeśli nie chcesz samemu przechodzić przez dietę, to nie bierz się za ten temat. Jak można oczekiwać od Klientów czegoś, czego samemu nie chce się robić?

Większość zycia pracowałam jako tzw. asystentka - praca nie pozwalająca zdobyć żadnych kwalifikacji. Znam się dość dobrze na tworzeniu stron, blogów ale to za mało zeby zrobić szkolenie.

To masz już umiejętności techniczne potrzebne do tego biznesu. Teraz wybierz temat, na którym chcesz zarabiać - najlepiej to odchudzanie - i poszerz swoją wiedzę.

Przeczytaj 4 książki na dany temat, a będziesz wiedziała więcej niż większość społeczeństwa. To na dobry początek.

Nie mam jak sprawdzić czy mówię do mikrofonu w jakis fajny sposób. Może przynudzam.

Niektórzy twierdzą, że na kursie Internetowy Milioner strasznie przynudzam. To nie przeszkodziło mi zarobić ponad 300 tysięcy złotych sprzedając ten kurs.

Jak to sprzedać??? Załóż stronę www! Sorki ale sama strona czy blog nie wystarczy. Listę adresową zbiera się długo i też trzeba mieć chwytliwy materiał. Teraz są modne webcasty, z reklamą kursu na końcu. Zeby zawiadomic ludzi że jest taki webcast, trzeba mieć listę adresową. To jest po prostu za trudne.

Nie ma w tym nic trudnego. To po prostu trochę trwa.

Ostatnio Roman Torkowski w tydzień zbudował listę 1000 osób. Inny mój Klient w miesiąc po prostu odpowiadając na tematycznym forum z linkiem w stopce zbudował listę 400 subskrybentów. A te wszystkie odpowiedzi budują listę mu nadal.

Boje sie ze poprostu wszystkie male szczególiki mogą mnie zjesc.

Od tego jestem ja, aby te wszystkie szczególiki zdradzić moim Klientom. Praktycznie na każdym moim kursie są sesje pytań i odpowiedzi, podczas których odpowiadam na nawet najbardziej szczegółowe pytania.

Przeraża mnie, że przy całym zapale mogę stworzyć gniota.

Poza zapałem potrzeba jeszcze przyłożyć się do roboty i się postarać. Wtedy trudno stworzyć gniota. Słuchajcie. Ja tutaj mówię o TWORZENIU BIZNESU ZARABIAJĄCEGO NA POMAGANIU LUDZIOM, a nie o tworzeniu produktu i sprzedaniu go naiwniakom.

GŁUPOTA LUDZKA przejawiająca się ciągłym narzekaniem że nic w tym kraju nie da się zrobić i większej kasy zarobić.

Narzekanie nie wynika z głupoty, ale z uwarunkowania w dzieciństwie nas samych lub osób, z którymi często przebywamy. Zrozum to i wykorzystaj ten fakt, a dotrzesz do większej ilości osób.

Fakt że mogę popełnić gafę której tak łatwo nie da się wymazać po puszczeniu jej w eter.

Gafa jest zwykle czymś, na czym można oprzeć dalszą komunikację oraz ocieplić relację z odbiorcami.

Na prawdę trudno zrobić coś, co Cię całkowicie zniszczy i pozbawi szansy na sukces.

Ja w ciągu ostatniego tygodnia wrzuciłem video na serwer, który nie wytrzymał Waszego zainteresowania, a potem napisałem w mailu, o biznesie, którzy przynosi mi 32 tys. złotych za 6h pracy miesięcznie, a miało być za 6 dni. Poprawiłem, przeprosiłem i NIC się nie stało.

Bez przygotowania łatwo jest sprzedawać "lipę" w której może jest i wiedza ale w połączeniu w marną formą to dalej jest niestrawna "lipa".

Jak już wspomniałem. Bez przygotowania, starania się i odpowiedniej wiedzy nie wchodźcie w ten biznes, bo nic Wam nie da.

A co mnie przeraża? Mnie osobiście przeraża nagrywanie audio i video. Nie lubię tego, nienawidzę i pomimo iż czasem zepnę się by nagrać jakieś krótkie video na YouTube, gdzie mam potem kilkadziesiąt-kilkaset tysięcy wyświetleń, to za cholerę nie lubię tego robić. Kropka.

To nic nie nagrywaj i skupi się na pisaniu. Ja na produktach pisanych zarabiam nadal więcej, niż większość ludzi na bardzo dobrych posadach, a nie zajmuję się nimi poważnie od bardzo dawna. Większość stworzyłem wiele lat temu.

Kłopot największy widzę w samej sprzedaży - kiedy lista adresowa jest jeszcze pusta.

To ją zbuduj i kłopot zniknie.

Przeraża: co dalej z gotowym produktem? Czy się sprzeda i zarobi?

Jeśli ktoś zadaje sobie takie pytanie, to znaczy, że pomylił kolejność. Najpierw czy się sprzeda i kto to kupi, a potem tworzymy produkt.

Co mnie jednak przeraża to ciągłe poczucie niedoskonałości, brzydka cecha perfekcjonistów, którzy podobnie jak ja obawiają się pokazać niedoskonały produkt.

Każdy się uczy. Jak patrzę dzisiaj na jakość swoich produktów sprzed lat, z których wtedy byłem dumny, to chciałbym czasami wymazać je z historii.

Potem patrzę na historię zamówień w Ekademii, widzę ile dziesiątek albo setek tysięcy one zarobiły i zmieniam zdanie.

Fajnie byłoby zarabiać jako człowiek poza trybami korporacyjnymi, natomiast poruszanie się po nieznanym terenie deprymuje.

Rozumiem, że jak pierwszy raz stałeś się trybem korporacyjnym, to poruszałeś się po terenie doskonale Ci znanym.

Piszę te słowa z hotelu w Londynie, do którego przyjechałem kilka dni temu. To moja pierwsza wizyta w tym mieście.

Przed przylotem trochę się obawiałem, że się zgubię, ale zamiast się dłużej bezsensownie zamartwiać, postanowiłem się przygotować.

Znalazłem w Internecie transport z lotniska do centrum. Kupiłem od razu przez sieć bilet, wydrukowałem 2 kopie biletu, jedną włożyłem do torby, jedną miałem przy sobie.

W komórce zapisałem sobie dokładne godziny i miejsca odjazdów i przyjazdów. Tak samo z biletem na samolot.

Jeszcze w Polsce przestudiowałem połączenia metro do miejsc, w których muszę się pojawić. Znalazłem i opłaciłem hotel obok węzła komunikacyjnego.

Na miejscu pytałem się różnych ludzi za każdym razem, gdy nie miałem pewności, że idę w dobrą stronę.

Wykupiłem 2 godzinną wycieczkę po mieście - podczas której nagrałem video na górze - aby lepiej je poznać.

Po 2 dniach poruszam się po tym mieście bez najmniejszego problemu.

Przygotowanie, zdobycie wiedzy, pytanie o pomoc i robienie - te 4 czynności zapewnią Ci sukces na każdym nieznanym terenie.

Możliwości posądzenia o plagiat w przypadku: tekstu, prezentacji gdyż jest bardzo dużo szkoleń, które są zbliżone treściami i czasami wydaje mi się, że są to te same szkolenia ale realizowane przez zupełnie inne firmy!

Prawo autorskie w Polsce nie chroni pomysłu, jedynie realizację. Jeśli więc nie będziesz nic kopiował, ale wszystko omawiał/ opisywał własnymi słowami według struktury, którą sam stworzysz nawet w oparciu o cudza wiedzę, to nie będzie to plagiat.

[to nie jest porada prawna]

Przeraża: konieczność założenia działalności gospodarczej, nie wiem czy zyski (zwłaszcza na początku) będą wystarczające na pokrycie jej kosztów. Problemy prawne i biurokracja.

Ja swoją firmę założyłem dopiero wtedy, gdy miałem już zbudowaną listę potencjalnych Klientów, gdy wiedziałem, że kupią mój produkt (odpowiednio spytałem) i gdy miałem gotowy produkt.

Założyłem firmę i miesiąc później (tylko dlatego, że tyle trwało jej założenie), miałem dochodowy biznes. 8,5 lat później nadal jest dochodowy.

To, że wiele spraw trzeba się samemu nauczyć.

Dla większości graczy w tym biznesie to najprzyjemniejsza część.

Przeraża mnie też w tym wszystkim mój brak czasu, który muszę oddawać mojej rocznej córecze a tak baaardzo chciałabym rozwinąć się w tym biznesie...

Rozumiem Cię doskonale, wiem, jakie małe dzieci są absorbujące. Czasami 8 godzin w pracy męczy mniej niż 2 godziny zajmowania się takim cudem. Poproś kogoś, aby Ci pomógł. Możesz cały czas być obok i mieć na nią oko, tylko żeby ktoś inny robił większość czasochłonnych rzeczy.

Przeraża mnie strasznie że fakt produkowania wartości, który tak potrafi człowieka podniecić, może być przez kogoś odebrany w taki sposób w jaki ja odbieram maile od tych osób.

A kogo obchodzi zdanie osób, którym nie zależy na naszej pracy? Mnie ani trochę.

Co mnie przeraża - ustalenie kwoty za jaką można by było sprzedawać tę wiedzę.

To nie jest aż taki problem. Po pierwsze są pewne zasady - np. że e-book nie powinien zwykle kosztować powyżej 50 zł. Po drugie cenę akurat dosyć łatwo przetestować.

Nie wiem jak dotrzeć do klientów, kiedy konkurencja jest wysoka - a taka właśnie jest w branży, którą chciałbym się zajmować.

Nawiązując współpracę z konkurencją dając im do sprzedaży na dobrych warunkach produkt, którego oni nie mają - np. omawiający szczegółowo kwestie, które oni omawiają ogólnie. Oni zarobią, Ty zarobisz i jeszcze zbudujesz sobie brand w branży.

Przeraża mnie to, że tak wielu osobom tutaj przeszkadza rodzina w robieniu biznesu i spełnianiu marzeń

Rodzina może w biznesie przeszkadzać na 2 sposoby.

  1. Swiadomie nas ograniczajac. W takim przypadku nalezy wytlumaczyc, ze jest to nasza nowa praca, a my mamy okres probny. Lepiej poslugiwac sie wlasnie porownaniem do etatu, ktory wiekszosc rozumie.
  2. Rodzina tez nas ogranicza w naturalny sposob nie pozwalajac pracowac po 16h dziennie bez uszczerbku na niej. To dobre ograniczenie, ktore zmusza do bardziej kreatywnej i wydajnej pracy oraz do delegowania zajec na pracownikow, podwykonawcow lub s y s t e my technologiczne.
Innym wariantem jest przepisywanie z innych zrodel, ale mozna latwo sie wkopac.Ludzie wyczuwaja z textu a tym bardziej z mowionej prezentacji czy ktos jest specjalista w danej dziedzinie.Niewiedza mnie przeraza.

Moim zdaniem zbieranie wiedzy z wielu zrodel (z wielu!), jej kompilowanie, trawienie po swojemu i przekazywanie dalej BEZ twierdzenia, ze jest sie ekspertem jest OK i tak nalezy zaczynac, jesli nie ma sie swojej wiedzy.

Ja tak zaczynalem. Caly sekret polega na tym, zeby nie przepraszac ze sie nie ma doswiadczenia, tylko pisac z przekonaniem, ale jednoczesnie NIE udawac, ze sie to doswiadczenie ma.

Czasami wystarczy odnosic sie do swoich zrodel, aby ludzie rozumieli ze kupuja od nas zaoszczedzony czas na zbieraniu wiedzy od wielu osob z doswiadczeniem, a nie nasze doswiadczenie.

Przeraża mnie także jak łatwo ludzie wybierają gorsze rozwiązania pod wpływem dobrze spreparowanych treści działających na emocje i przyszłość w której, aby coś sprzedać trzeba nauczyć się opowiadać bajki... Jak trafiać do odbiorcy z tym co naprawdę jest dobre, funkcjonalne i cieszy oczy bez tych wszystkich perswazyjnych i marketingowych sztuczek?

Nie da się.

Zobacz ile Jezus musiał zrobić cudów, aby NIEKTÓRZY w niego uwierzyli. Marketing jest niezbędny. Jezus też opowiadał bajki, właściwie cały jego "marketing" opierał się o opowiadanie bajek. Czy jesteś lepszy od Jezusa, skoro uważasz opowiadanie bajek za uwłaczające?

No i co? Da się czy się nie da? Wasze lęki są realne, czy wynikają po prostu z braku wiedzy? Ja wiem, że to drugie.