Typy e-learningu ze względu na organizatora

poniedziałek, 10 wrzesień 07, 11:07

Na pewno będzie można wyróżnić coraz więcej typów e-learningu, bo ta branża ostatnio bardzo dobrze się rozwija.

A rozwija się w trzech kierunkach.

E-learning korporacyjny

Z jednej strony mamy e-learning korporacyjny, wdrażany przez duże korporacje, wewnętrzny e-learning dla swoich partnerów i klientów.

Tutaj zwykle e-learning robi się z rozmachem, z dużymi kosztami i wykorzystując zaawansowane technologie a przynajmniej bardzo drogie technologie.

Moim zdaniem przykłady tego typu e-learningu wielokrotnie prezentują znaczny przerost formy nad treścią. Jak inaczej wytłumaczyć 10 interaktywnych animacji jakością nie odbiegających od najlepszych bajek z Cartoon Network przekazujących pół strony treści?

Jeżeli mamy kontakt tylko z e-learningiem wdrażanym w dużych korporacjach, to możemy pomyśleć, że e-learning jest bardzo skomplikowany i wymaga ogromnych nakładów, zaangażowania ludzi itd. I faktycznie przy dużych korporacjach to tak często wygląda.

E-learning na uczelniach

Z drugiej strony jest e-learning wdrażany na uczelniach amerykańskich. Tutaj zazwyczaj przygotowuje się to inaczej - na platformach open sourcowych, lub poprzez jakieś własne rozwiązania. Niektóre dostępne na rynku platformy e-learningowe zostały opracowane właśnie na uniwersytetach amerykańskich.

Zwykle e-learning na uczelniach nie jest robiony z tak dużym rozmachem i nie pociąga za sobą takich kosztów. Często też okazuje się, że nie jest to wcale gorzej rozwiązane, i nie jest mniej interaktywne. Przeciwnie, jest to bardzo dobrze zrobione.

Fenomenalnym przykładem e-learningu wdrożonego przez uczelnię jest przypadek kalifornijskiego uniwerstytetu w Berkley. Uniwersytet ten poprzez swój kanał na YouTube (www.youtube.com/ucberkeley ) udostępnił ponad 200 nagrań video z własnych wykładów.

Na polskich uczelniach pojawia się również coraz więcej platform e-learningowych, ale daleko nam jeszcze do amerykańskiego poziomu.

E-klasy

Trzecim torem rozwoju e-learningu jest to, co robią marketerzy, zwłaszcza na zachodzie, czyli wszystkie e-klasy.
Wygląda to tak:
  1. e-booki, które kosztują kilkadziesiąt dolarów, dzieli się na lekcje,
  2. lekcje te umieszcza się w kolejce wielokrotnego autorespondera,
  3. dorzuca jakieś ćwiczenia i dodatkowe materiały,
  4. ewentualnie organizuje jakieś czaty,
  5. i sprzedaje się za kilkaset do 1,5 tyś dolarów za udział.
E-klasy bardzo dobrze sprzedają się na zachodzie. Ludzie tam zarabiają na tym po kilkadziesiąt do kilkuset tysięcy dolarów rocznie. Ludzie za to płacą.

Ciekawa informacja jest taka, że zwykle nie robią ćwiczeń i nie zadają pytań. Mimo że mogą to samo mieć w książce za kilkadziesiąt dolarów, chcą mieć czasem tylko świadomość tego, że mogą się zapytać i poprosić o pomoc.

Inne, w mikroskali

Małe i średnie biznesy też robią e-learning w innej formie, niż e-klasy. Zwykle wykorzystują do tego platformę e-learningową – przede wszystkim moodle.org (ekademia.pl też korzysta z moodle.)

MSP robią e-learning często dobrze i z zaangażowaniem. Potrafią darmowymi lub tanimi rozwiązaniami osiągnąć identyczny lub zbliżony rezultat końcowy do instytucji, które wydają na to samo wielokrotnie więcej.
Komentarze
Newsletter

Newsletter CzasNaE-Biznes

Cotygodniowa dawka darmowych artykułów od Piotra Majewskiego - ojca chrzestnego polskiego małego e-biznesu...

Dołącz do 97 865 czytelników