Kto buduje biznes wyłącznie z pobudek osobistych, dostanie od życia srogą lekcję...

środa, 21 maj 14, 11:56

Jest wtorek, 19 lutego 2008.

Godzina 10 rano. Wokół mnie krząta się wiele osób, ktoś z tyłu gotuje, wszędzie kamery - na statywach, na ramieniu operatora, na kranie. Zamiast skupić się na tym, o co zaraz mnie zapytają, zastanawiam się czy nie przesadzili z moim make-upem i ile kosztuje mikrofon przy mojej twarzy, że nie wyłapuje tego całego hałasu. Nie tak wyobrażałem sobie studio TVP2 - jestem pod wrażeniem. Zaczyna się rozmowa, którą zorganizował mi wydawca mojej książki "Czas na e-biznes". Prezenterka i prezenter zadają mi jakieś proste pytania dot. internetowego biznesu, na które bez problemu odpowiadam - spacer po parku. Prawdę mówiąc dzisiaj nie pamiętałbym pewnie już nic z tamtego wydarzenia, gdyby nie ostatnie pytanie. Gdy już mieliśmy kończyć, a ja się rozluźniłem, prowadzący "Pytania na Śniadanie" zadał mi pytanie, którego się zupełnie nie spodziewałem...

Kim chce Pan być za 10 lat?

Moja odpowiedź (będąca po części żartem) była spontaniczna i beztroska. Ta beztroska połączona z pełnym zdecydowaniem wprawiła prezenterów w osłupienie. A ja jej konsekwencje miałem odczuwać przez najbliższe kilka lat, zwłaszcza srogą lekcję od życia, której doświadczyłem niemalże dokładnie rok później. Widzisz. Gdy w 2000 r. zaczynałem z serwisem CzasNaE-Biznes (wtedy jeszcze Best Marketing Tips and Tricks) miałem misję - chociaż nie byłem jej do końca świadomy - wtedy ją czułem. Chciałem pomagać małym przedsiębiorcom w Polsce wykorzystać Internet do rozwijania firm.

Bezwzględne podstawy sukcesu w Internecie

Dlatego pierwszym artykułem, jaki napisałem był: "Gdzie nie ma pieniędzy w sieci?". W tym artykule obnażyłem popularne, ale nieskuteczne metody zarabiania w Internecie. Uświadomiłem wiele osób w kwestii zwykłych oszustw i podsumowałem go tak:
"Internet jest takim samym rynkiem jak każdy inny, a co za tym idzie, trzeba dużo albo nawet więcej pracować na SUKCES"
Dzisiaj to banał, ale od lat niemalże wszyscy (media, eksperci, inwestorzy, przedsiębiorcy itd.) mówili o Nowej Ekonomii/Gospodarce - ułudzie, która NIGDY nie istniała. Po krachu w połowie 2000 r. wielu nadal myślało, że albo Internet się skończy, albo to tylko korekta i nadal można "udawać biznes". Niedługo potem napisałem kolejny artykuł: "Gdzie są pieniądze w sieci?" , gdzie wymieniłem następujące, działającej DO DZISIAJ pomysły:
  1. Sprzedaż własnego produktu czy usługi
  2. Sprzedaż czyjegoś produktu/ usługi – Reseller
  3. Reklama
  4. PISZ O TYM, CO CIĘ INTERESUJE!
Dałem też 3 rady, które powtarzam DO DZISIAJ:
  1. Warunkiem SUKCESU są tu: dobry produkt, na który jest popyt, i zbudowanie zaufania klientów.
  2. NIE SZUKAJ RYNKU DLA PRODUKTU!! RÓB ODWROTNIE!!
  3. pisz o tym, co już wiesz, a co może być dla innych pomocne
Dzisiaj do słowa "pisz" dodaję "mów/nagrywaj". Reszta się nie zmienia.

W tych radach ukryte kluczowe słowa, które mogłeś przeoczyć...

Są one WARUNKIEM wieloletniego sukcesu. Słowa, dzięki którym jestem na tym rynku od 2000 r. - wystartowałem z e-biznesem 3 mc po największych krachu tego rynku na świecie, przetrwałem też 2008 r - poobijany, ale przetrwałem. Te słowa to: ZAUFANIE oraz POMOCNE. Nie POPYT, RYNEK albo PRODUKT. To są kwestie wtórne. ZAUFANIE i BYCIE POMOCNYM, to są WARTOŚCI uniwersalne, które budują biznes na dekady. Przez kolejne lata budowałem swoją pozycję po prostu pomagając przedsiębiorcom w tym, w czym byłem najlepszy - w marketingu internetowym. Mój biznes szybko rósł, bo pomaganie i zaufanie Klientów było na 1 miejscu - i sprawiało mi frajdę. Aż przyszedł rok 2008, a chwilę potem wspomniany wywiad dla TVP2.

Piekielnie i diabelnie skuteczne metody

W roku 2008 poznałem metody szybkiego generowania sprzedaży - Strategia Mocnego Uderzenia. Wydałem tysiące dolarów na naukę tego systemu i od pierwszego zastosowania pieniądze popłynęły do mnie ogromnym strumieniem. Tak - te metody są piekielnie skuteczne. PIEKIELNIE i DIABELNIE - jeśli nie będzie dla nich właściwego fundamentu. Problem polegał na tym, że ten sukces był za łatwy. A łatwy sukces uzależnia i zaślepia. Więc lecąc na fali bardzo łatwych pieniędzy, mając niespełna 25 lat, odpowiedziałem redaktorowi "Pytania na Śniadanie", na jego pytanie, wprawiając w osłupienie jego i jego koleżankę:
- Kim chce Pan być za 10 lat? - Chcę być obrzydliwie bogaty!
Wtedy to był dla mnie po trochu żart, ale z tego żartu urodził się nowy Piotr Majewski - Piotr Majewski nadal tak samo i tego samego uczący i pomagający, ale Piotr Majewski głównie z wizją osobistego sukcesu przed oczami.

Lekcja biznesu za 350 tys. złotych

Już rok później dostałem od życia z liścia. Ale zlekceważyłem tego liścia, lekceważyłem też kolejne lekcje, aż pod koniec roku dostałem od życia kopa między nogi - i wtedy dopiero zrozumiałem. Dzisiaj jestem wdzięczny za to, jak życie mnie w 2009 r. obiło. Ta lekcja kosztowała mnie 350 tysięcy złotych straconych przez dumę, ego i skupienie na sobie.

Ale co to ma do Ciebie?

Zajrzyj do swoich celów. Jeśli tak jak większość osób uczonych błędnie o tworzeniu celów masz tam: - Zarobić milion (albo inną kwotę) - Kupić sobie wielki dom - Kupić sobie super samochód - Zbudować firmę, która będzie mi generowała X pasywnego dochodu. To drogi przyjacielu/przyjaciółko czeka Cię wkrótce SROGA lekcja od życia. A jeśli już tej lekcji doświadczyłeś/aś - to już wiesz dlaczego. Ta SROGA lekcja czeka każdego, kogo najważniejszy cel biznesowo-finansowy nie brzmi INACZEJ. Jak INACZEJ? Przyjedź na Make The Change i dowiedz się m.in., jak stawiać cele, które przyciągną do Ciebie ludzi z kapitałem, Klientów, pomoc ludzi, którzy dotąd Cię ignorowali, wsparcie partnerów i nawet opatrzność. A stawianie TAKICH celów, to tylko jedna z wielu wartościowych lekcji.
Komentarze
Newsletter

Newsletter CzasNaE-Biznes

Cotygodniowa dawka darmowych artykułów od Piotra Majewskiego - ojca chrzestnego polskiego małego e-biznesu...

Dołącz do 98 136 czytelników